IT

Powiedzieć, że e-commerce rośnie jak szalony, to jakby nic nie powiedzieć. Jest to rzecz oczywista, która powtarza się na każdej prezentacji, w wielu artykułach i raportach. Najczęściej podawana statystyka to wartość sprzedaży w kanałach online. Na rynku jest też mnóstwo narzędzi wspierających sprzedaż online. Rynek rozwiązań martech osiągnął poziom 100 miliardów dolarów – według raportu „Martech: 2019 and beyond Insights into the global martech market” firm Moore Stephens oraz WARC z września 2018 r.

No dobrze, artykuł miał być o rozwiązaniach logistycznych i systemach WMS (Warehouse Management System), a ja piszę o sprzedaży. Dlaczego? Bo jak już klient kupi coś w sklepie internetowym, to praca wcale się nie kończy. Dla niektórych dopiero się zaczyna. Przecież ktoś ten wirtualny koszyk musi zamienić na realną dostawę. Nawet najlepszy produkt oferowany w sklepie jest jedynie ładnym zdjęciem i opisem – czyli obietnicą, zanim nie zostanie dostarczony.

W maju byłem w UK na spotkaniach z dużymi firmami oferującymi towary w kanale online, ale i offline, czyli zarówno tak zwani pure players, jak i omnichannel retailers. Z tej okazji ukułem parafrazę, popularnego również u nas, legendarnego prowadzącego program Top Gear Jeremiego Clarksona, który w specyficzny sposób zapowiadał tajemniczego kierowcę rajdowego o pseudonimie Stig.

Some say… it is a painful consequence of sales; Some say… it is the best opportunity to loyalize customers; All we know it’s a key process of business growth.

O jakim to procesie? O procesie fulfillmentu oczywiście, czyli realizacji zamówień. To właśnie dzieje się po tym, jak już klient dokonał zakupu. Teraz obietnica musi się zamienić w realny produkt. To, jak to zrobimy, jest kluczowe dla satysfakcji klienta, co przekłada się na jego powrót do sklepu i lojalizację.

Wspominałem już o martechu, czyli rozwiązaniach wspierających marketing. Zwróćmy uwagę, że oprócz tego szeroko używane są takie hasła jak fintech, proptech czy insurtech. Niestety, nie słyszałem jeszcze o logistech czy warehousetech. Nawet dziwnie brzmi, prawda? Czy mamy wsparcie systemowe tego procesu? Mamy, ale nie jest to takie oczywiste i proste. To często skomplikowany proces, który łączy trzy obszary: kanały sprzedaży, magazyn i transport.

Kanały sprzedaży to platformy e-commerce B2C, B2B czy systemy ERP. To tu zaczyna się nasz proces. Ale to nie tylko gotowe zamówienie czy zlecenie do magazynu. Sprzedawcy konkurują między sobą o klientów, oferując im coraz wygodniejsze metody dostawy, promocje, personalizację opakowań czy zakup z darmową dostawą i zwrotem. Zaciera się granica pomiędzy B2C i B2B i coraz częściej mówi się, że jest to B2P – business to person. Tu zaczyna się walka o klienta i liczy się nie tylko cena, ale elastyczność i możliwość dostosowania się do oczekiwań konsumentów. Przez wiele lat zajmowałem się zarówno rozwiązaniami e-commerce, jak i marketingowymi, i rozumiem, jak oczekiwania klientów wpływają na proces. Kluczową kwestią jest też wielokanałowość – mało która firma sprzedaje tylko w swoim sklepie i tylko w Polsce. Przeważająca większość dzisiejszych sprzedawców, oprócz własnego sklepu, oferuje swoje towary na platformach typu marketplace, jak Allegro, Amazon, eBay czy startujący właśnie marketplace B2B – OEX24.

Drugim obszarem jest transport, czyli dostawy realizowane przez firmy kurierskie. Jest to również segment, który bardzo dynamicznie się rozwija i to od dłuższego czasu. W świecie e-commerce prawie nikt nie dostarcza towarów do klientów we własnym zakresie. Z wyjątkiem podmiotów takich jak frisco.pl czy Eurocash. Wszyscy polegają na firmach wyspecjalizowanych w dostawach paczek do klientów, punktów odbioru czy paczkomatów. Ta ostatnia metoda dostawy rozwija się w bardzo szybkim tempie. Bardzo dobrze opisuje to w swoim raporcie „Analiza rynku KEP w Polsce” prof. Arkadiusz Kawa. Za profesorem, globalny rynek to około 40 mld przesyłek rocznie realizowanych przez wiele firm i różnymi metodami. Część zamówień jest opłacona z góry, część jest pobraniowa, do części potrzebna jest faktura lub paragon. Tym procesem trzeba zarządzić i wcale nie jest to łatwe zadanie. Serdecznie polecam lekturę raportu, bo jest to bardzo ciekawe i rzetelne opracowanie, z którego można się wiele nauczyć.

Trzecim obszarem jest magazyn i to nie tylko w rozumieniu magazynu fizycznego, ale systemowym i procesowym. Jak już pisałem, obsługa zamówień – z angielskiego: fulfillment – to skomplikowany i pracochłonny proces, który często jest dużym wyzwaniem, jeśli nie barierą, wzrostu dla e-commerce. Jeśli garaż nie wystarcza już do przechowywania towaru, konieczny jest większy magazyn lub dodatkowy zespół. Dla firmy skupionej na sprzedaży może stanowić to duży problem. Jak obsłużyć szczyt sezonu, kiedy liczba zamówień dziennie może być kilkukrotnie wyższa od średniej? Jak zautomatyzować proces i uniknąć błędów? Rozwiązaniem jest przeznaczone do obsługi magazynu narzędzie albo częściowy lub całkowity outsourcing magazynu i fulfillmentu. Niezależnie od tego, czy to firma handlowa dysponująca magazynem na własne potrzeby, czy operator logistyczny, magazyn wymaga odpowiedniego oprogramowania. To klasa systemów WMS.

Google na hasło System WMS daje 58 milionów odpowiedzi. To zbyt dużo, aby się mógł przez to „przekopać” normalny człowiek w rozsądnym czasie

Doszliśmy do punktu sygnalizowanego na samym początku mojego tekstu, czyli systemów magazynowych. Outsourcing logistyki czy inaczej logistyka kontraktowa lub Third Party Logistics (3PL) to dojrzały rynek, który z powodzeniem rozwija się od wielu lat. To właśnie dla takich podmiotów jak operatorzy 3PL powstało wiele systemów WMS. Pozwalają one na utrzymywanie stanów magazynowych wielu klientów, zarządzanie lokacjami towarów, operacjami wejścia / wyjścia czy ruchami wewnętrznymi. To bardzo stabilny rynek z dużą liczbą dostępnych rozwiązań. Tylko w Polsce jest kilkanaście różnych rozwiązań klasy WMS. Są to czasem elementy czy części systemów ERP, jak w przypadku rozwiązań firmy Comarch czy Asseco, a czasem dedykowane rozwiązania magazynowe, jak w przypadku rozwiązań Agilero WMS, Anteeo, Sente, Qguar czy Expert WMS. Dodatkowo na rynku funkcjonują też rozwiązania zagraniczne, takie jak dość popularny w Polsce JDA, Manhattan czy SAP WM. Wspólną cechą tych systemów jest to, że ich architektura i koncepcja powstawały często przed bumem e-commerce i o ile perfekcyjnie zarządzają tym, co dzieje się na regałach i półkach, to trudno im w efektywny sposób połączyć wszystkie trzy wspomniane powyżej obszary. W trakcie wieloletniej pracy z klientami poznałem wiele przypadków, gdzie – mając wdrożony system WMS – wiele procesów e-commerce jest robionych ręcznie, bo procesy są tak skomplikowane i zmienne, że nie są wspierane przez WMS, a ich obsłużenie (stworzenie dodatkowej funkcjonalności systemu) jest bardzo drogie.

 

Nie jest to absolutnie próba dyskredytacji tej klasy rozwiązań. Uważam, że żaden magazyn, nawet odrobinę większy niż mały, nie jest w stanie dobrze funkcjonować bez systemu WMS. Dostępność rozwiązań jest naprawdę spora, a wyszukiwarka Google na hasło System WMS daje 58 milionów odpowiedzi. To zbyt dużo, aby się mógł przez to „przekopać” normalny człowiek w rozsądnym czasie. Pracując z klientami poszukującymi systemowego wsparcia procesów logistycznych w e-commerce, spotkałem się z różnymi podejściami. Część klientów rozwija własne oprogramowanie do obsługi tego procesu, część szuka systemów WMS, które choć częściowo ułatwiają zarządzanie takimi procesami, a część szuka gotowych rozwiązań łączących wspomniane powyżej obszary. Utrzymanie i rozwój własnego rozwiązania pozwalają na elastyczność i dostosowanie się do zmieniających się procesów, ale niestety generują wysokie koszty.

Podsumowując, rozwiązania wspierające logistykę e-commerce lub proces fulfillment to w mojej ocenie osobna klasa rozwiązań. Czasem spotkać się można z określeniem OMS (od Order Management System). To klasa systemów, które w założeniu skupiają się na tym, co dzieje się z zamówieniami i łączą obszary sprzedaży, magazynowania i transportu oraz systemy działające w tych obszarach. Jest to obecnie najbardziej popularny trend na rynku usług logistycznych dla handlu elektronicznego. Właściwie dla każdej z powyżej wymienionych kategorii (klasy) rozwiązań można napisać osobny tekst, bo choć przenikają się wzajemnie, nakładają lub czasem konkurują to wszystkie mają wspólny cel – wsparcie tego, aby obietnica stała się rzeczywistością. Jeśli czytelnicy będą zainteresowani dalszymi tekstami, to w kolejnych odsłonach chętnie podzielę się bardziej szczegółowymi informacjami o poszczególnych obszarach i doświadczeniem z ciekawych projektów.

Ulubione Drukuj

Zobacz również

Tylko on-line nr 1/2019

ERP jako narzędzie analityczne

10_analysis-blackboard-bubble-355952.jpg

Potrzeba informacji o charakterze analitycznym i prognozującym, które mogą stać się podstawą oceny stanu przedsiębiorstwa we wszystkich aspektach jego działalności, jest niezaprzeczalna. Są one niezbędne do podejmowania decyzji o charakterze strategicznym dla przedsiębiorstwa oraz przy stałej kontroli realizacji wcześniej podjętych decyzji. Dlatego też zarząd każdego przedsiębiorstwa będzie starał się zdobyć narzędzie informatyczne, które pomoże zdefiniować tego typu dane w każdej chwili. Nie ulega wątpliwości, że ważnym elementem są tu zasoby ludzkie – analitycy finansowi, którzy potrafią odpowiednio przygotować informacje, tak aby zarząd mógł podejmować na ich podstawie właściwe decyzje.

Czytaj więcej
Tylko on-line nr 1/2019

Metodologia wdrożenia systemu BI

wdrazanie_bi_slider.jpg

Rozwój współczesnych przedsiębiorstw jest determinowany w głównej mierze przez coraz szybsze i sprawniejsze tempo pozyskania wiarygodnych informacji. To właśnie one stanowią dziś najważniejszy zasób strategiczny każdej organizacji, decydujący o jej pozycji konkurencyjnej. Odpowiedzią na potrzeby rynku są systemy Business Intelligence. Przed podjęciem decyzji o wdrożeniu systemu klasy BI warto jednak odpowiednio przygotować się do tego procesu.

Czytaj więcej
Tylko on-line nr 1/2019

Jak wdrożono narzędzia BI w firmie branży automotive

FiC_50_38.jpg

Podstawowymi czynnikami sukcesu i osiągnięć każdej firmy są efektywność pracy i zaangażowanie jej pracowników, bez względu na zajmowane przez nich stanowisko i to, czy angażują się po stronie procesów głównych czy wspomagających. W ostatnich latach można zaobserwować nacisk na zwiększenie efektywności procesów wspomagających. Controlling jest jednym z obszarów, gdzie zwiększona wydajność ma szczególne znaczenie.

Czytaj więcej

Numer bieżący

Przejdź do

Partnerzy

Reklama